Domowa produkcja konserw w słoiku - Wędzarnia | Budowa wędzarni | Gril murowany l Działka :: Władysławowo

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne:

Domowa produkcja konserw w słoiku

Wolne chwile

Słoikówka z łopatki - konserwa w słoiku w.g przepisu MAGDY z gotuj.skutecznie.tv - rewelacja!

Przypadkiem trafiłem na stronę Magdy / www.gotuj.skutecznie.tv/, która jak wynika z opisu na jej stronie jest zapaloną kucharką. Zaintrygował mnie jej przepis na tzw. smarowidło, czyli domową produkcję konserwy w słoiku. Po przeanalizowaniu i kilkakrotnym obejrzeniu sposobu wykonania / prosty/, stwierdziłem że można zrobić samodzielnie coś ala dawna wojskowa konserwa, którą nazywaliśmy tuszonką - samo mięso, galaretka itp. - kto był w wojsku lata 70-80-te wie o czym mowa. To było super, może i miało jakieś dodatki typu konserwanty / bo niektóre miały po 3 lata pobytu na magazynie tzw. ZN-y/, ale smakiem im dzisiaj żadna współczesna nigdy nie dorówna!!. Czytając komentarze dot. jej przepisów, w moim przypadku smarowidła w stylu: super, ekstra itp. postanowiłej spróbować jej przepisu i podzielić się z mojej " produkcji" z większą rzeszą zapaleńców tego typu przepisów.

Dzięki Magda - to co zrobiłem, to jest właśnie to na co liczyłem - SMACZNE- WYBORNE i jak napisałaś, kto raz spróbuje nigdy już nie sięgnie po sklepowe konserwy, które tylko z nazwy brzmią : staropolskie, zdrowe itp. - pic na wodę! Polecam wszystkim, zarówno stronę jak i wszystkie przepisy MAGDY!!! Skąd Ty bierzesz takie przepisy? Wszystkie inne serwisy, niektóre płatne: MNIAMMNIAM, GOTUJ itp. niech się chowają do Twojego serwisu!!

Na początek źródło strony MAGDY i przepis / w tym video:
przepis - tutaj
video - tutaj
Poczytałem, obejrzałem i do roboty!

Moja "druga" połowa, pomimo, że sama świetnie gotuje miała małe opory, że to pracochłonne i kosztowne itp., jednak po obejrzeniu video z komentarzem MAGDY jakoś opory minęły..

Poniżej etapy mojej produkcji, ściśle w/g przepisu i prezentacji MAGDY:

Kilka uwag!

  • Magda podaję, że wg. przepisu na 2kg łopatki wystarczą 4 słoiki/700g- mi wyszły 5 i pół - musiałem startować do piwnicy po 2 dodatkowe słoiki - mięsko upchałem jak nakazała! składniki: woda, smalec jak MAGDA podaje - przygotujcie 2 słoiki więcej - 1 700g, drugi mniejszy.

  • MAGDA podaje 2-krotne pasteryzowanie po 2godz., jednak ktoś napisał, że wskazane jest 3-krotne i MAGDA  zweryfikowała przepis o właśnie 3-krotne pasteryzowanie i tutaj rodzi się mały problem, nie w sensie ilości tylko bezpieczeństawa dla spożywanej potrawy, ale koszt wzrasta, choć dla walorów smakowych to nieistotne, to jednak znalazłem sposób na zniwelowanie niemal do zera kosztów pasteryzacji : gotowanie=gaz, piekarnik=prąd.

  • Ja mam wędzarnię z grillem, postanowiłem to wykorzystać. Można wykorzystać grilla aby wykonać pasteryzację! Fotki jak to zrobiłem pokażę wkrótce jak zakończę ten proces. Na razie kilka fotek z mojego procesu robienia " słoikówki " wg. przepisu MADGY.

I to był pierwszy etap pasteryzacji - 2 godziny gotowania w garnku. W czasie tych 2 godzin pasteryzacji, postanowiłem zrobić swoje oryginalne naklejki na słoiki, które zamieszczam poniżej. Jak skończę kolejne 2 etapy pasteryzacji - pokażę fotki już gotowych słoików. Rozpędęm zrobiłem również naklejki na wyroby mojej żony : super soki z aronii i malin.

Soki z aronii i malin mojej żony - nalepki własny projekt i wykonanie

Czytając komentarze i pytania do Magdy natkąłem się na pytanie, dlaczego komuś nie zrobiła sie galaretka, szczerze?- nie odpowiem, bo jestem kulinarnym laikiem. Postanowiłem jednak sprawdzić, jak tam u mnie z galaretką. Już po powolnym stygnięciu widziałem na dole zieloną, jeszcze płynną galaretkę, po włożeniu do lodówki rano moja słoikówka wygląda tak. Galaretką super ścięta i smalczyk u góry. Tak to wygląda na fotkach.

To tyle na razie - teraz lecę na działeczkę i 2razy 2-godzinna pasteryzacja - w niedzielę ostatnia. W poniedziałek wieczorem wrzucę całą fotorelację i efekty.
Tymczasem - pozdrawiam wszystkich :-)

I zgodnie z obietnicą pokażę jak wykorzystałem swojego grilla do kolejnego etapu pasteryzacji i efekt końcowy.
Na początku, po rozpaleniu węgla drzewnego dołożyłem zwykłego drewna i powstało po prostu ognisko. Gdzieś leżała kratka, więc ją wykorzystałem jako podstawkę na garnki. Jak widać pierwszyy był jeden garnek i tylko 2 słoiczki z mięskiem, chciałem sprawdzić, czy jest możliwe osiągnięcie właściwej teperatury i czy nie będzie za wysoka - przecież woda ma ty lekko " pyrtolić" jak powiedziała MAGDA. Okazało się, że jak najbardziej jest okey, więc znalazłem stary prodiż " made in PRL" i do niego włożyłem 4 pozostałe słoiczki. Zamiast 2 godzin gotowałem prawie 4 i potem po zdjęciu garnka i prodiża ze słoikami, pozwoliłem aby powoli słoiczki ostygły. Potem do lodówki na 4 godziny i już po 2 na górze pojawił się smalec a na dole galaretka. Muszę jeszcze wykombinować większy garnek, żeby wchodziło min. 10 słoiczków. Tym sposobem zamiast gotować na gazie, czy w piekarniku, można takim sposobem wykonać pasteryzację, spędzając przy tym miło czas na świeżym powietrzu. Obejrzyjcie fotki w realu.

Teraz pozostało mi tylko jakoś jeszcze ozdobić moje słoiczki w etykietki, które wcześniej przygotowałem, no i skosztować własnego wyrobu. Powiem tak - rewelacja to jeszcze słabe określenie - " miód w gębie!! Polecam przepis Magdy każdemu, nawet kulinarnemu laikowi takiemu jak ja. Słoiczki ładnie się zawekowały. Po otwarciu od razu czuć charakterystyczny zapach mięska i lekko czosnku. Smak już pisałem.....

I to tyle z mojej 5-dniowej "walki" - ale warto było, polecam wszystkim, trochę trudu i " niebo w gębie" :-)) Nazwa powinna być - łopatka w sosie własnym, zdrowa, naturalna.

Jeszcze raz wielkie podziękowania dla MAGDY !

P.S. Wobec licznych zapytań dot. słoikówki odpowiadam : ja nazwałem ją "tuszonka" na etykiecie "łopatka staropolska" i jedna i druga nazwa jest w/g mnie jak najbardziej poprawna. Kiedyś w latach 70-80 za czasów pobytu w wojsku, będąc na poligonie dostawaliśmy tzw. tuszonki. Były różne : z całymi kawałkami mięsa, zmielonymi itp. Jednak smak każdej z nich był niepowtarzalny! Dzisiaj pomimo nazw podobnych/ tylko reklama/ próżno szukać w sklepach tych specjałów. Zastanawiam się - czyżby nikt nie pamiętał sprawdzonych receptur
i w żadnym obecnie zakładzie przetwórstwa mięsnego nie było ludzi znających i pamiętających jak to się produkowało?

Przecież dla wojska produkowały to duże zakłady. W internecie jest dużo przepisów "tuszonka wojskowa" itp. ale nie znalazłem aby ktoś napisał to robi się tak..... Powiem szczerze - właśnie przepis Magdy jest najbliższy prawdzie wojskowej tuszonki. Walory smakowe
- sprawdzoono organoleptycznie są właśnie takie jak dawna tuszonka. Można jeszcze zmodyfikować przepis, np. po skrojeniu całe mięso zmielić i dalej tak samo. Wtedy otrzymamy już prawie na 100% dawną wojskową tuszonkę.

Poniżej 3 dodatkowe przepisy znalezione w internecie chyba najbliższe oryginalnemu przepisowi:

Tuszonka wieprzowa
Składniki:

  •    1 kg łopatki (lub inne skrawki chudego mięsa)

  •    1 kg słoniny

  •    20 ząbków czosnku

  •    sól , pieprz do smaku (pieprz ziołowy i "prawdziwy")

Sposób przyrządzenia:
Mięso i słoninę mielemy, dodajemy zmiażdżony czosnek, sól i pieprz dokładnie wyrabiamy na jednolitą masę i wkładamy do słoików o pojemności 0,5 l, zakręcamy. Wstawiamy do garnka z wodą i pasteryzujemy na wolnym ogniu około 5 godzin. Po wyjęciu i ostudzeniu przechowujemy w chłodnym miejscu.

Autor przepisu: Pani Danuta Szaniawska z KGW w Hannie


i drugi link tutaj

3-ci- tutaj z serwisu BLEJTRAMA reklamowana sloganem autora "
Prawdziwa wieprzowa konserwa wojskowa ...pamiętam  ...była pyszna !"

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego
stat4u